Thietmar i bogowie Radogoszczy
Biskup z Merseburga opisuje świątynię Luciców tak, jakby w niej stał. Nie stał. Ale wiedział więcej, niż się wydaje.
16 lipca 2026 · 12 min czytania
- Autor
- Thietmar z Merseburga
- Dzieło
- Kronika, księga VI
- Powstanie
- 1012–1018
- Język
- łacina
- Skan
- Polona, domena publiczna
Kto pisze
Thietmar był biskupem, krewnym cesarskich urzędników i człowiekiem, który Słowian znał z bliska - z sąsiedztwa, z wojen i z sojuszy, których nie pochwalał. Pisze dla swoich, po łacinie, w latach, gdy Luciców trzeba było jednocześnie potępiać i mieć za sojuszników.
To ważne, bo każdy jego opis ma dwie warstwy: to, co słyszał od ludzi, którzy w Radogoszczy byli, i to, co chciał, by o poganach myśleli jego czytelnicy.
Co widzi - i czego nie
Gród o trzech rogach i dziewięciu bramach, drewniana świątynia na rogach zwierzęcych, posągi bogów w hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym imieniem. Szczegóły są tak konkretne, że trudno je uznać za czystą fantazję.
Zarazem Thietmar nigdy nie twierdzi, że był tam sam. Opis ma rytm opowieści powtarzanej - liczby są okrągłe, a porządek wyliczenia przypomina raczej kazanie niż raport.
Tylu, ile jest okręgów w tym kraju, tyle jest świątyń i tyle podobizn demonów czczonych przez niewiernych.
Po co to pisze
Thietmar nie lubi sojuszu z poganami i nie ukrywa tego. Im barwniej opisze ich świątynię, tym mocniej wybrzmi pytanie, które zadaje czytelnikowi między wierszami: jak chrześcijański król może maszerować pod ich chorągwiami?
Dlatego czytamy go wprost - ale z pamięcią o tym, kto trzyma lustro.
Jeśli coś tu brzmi zbyt pięknie, żeby było prawdziwe - sprawdź skan. Po to podaję źródło.